Miało być bez zrzędzenia i marudzenia ale sory dziś nie da się.
Są takie dni gdy rano ledwie otworzysz oczy i już wiesz,że dzień bedzie do dupy,a gdy jeszcze bladym świtem wdepniesz w psią kupę zrobioną na sirodku pokoju Twojej pociechy to już masz zapewnione że cały dzień będzie naprawdę posrany.
Spaliłam naleśniki na śniadanie, ciachnełam sobie palca nożem, wykipiało i zalało płytę jedzenie dla psów, Młody podarł książkę i zwymiotował na mnie, brzuch z prawej strony boli tak że boli nawet jak oddycham nie mówiąc już o chodzeniu, a jeszcze nie ma południa.
Czekam jeszcze tylko na niezapowiedzane nadejście kataklizmu w postaci mojej teściowej (bo że nadejdzie to jestem pewna, zawsze się pojawia by rozwalić całkiem już dzień)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz