piątek, 26 września 2014

Kataklizm nadciągnoł

Kataklizm przybył dzisiaj.

Młodego staram się zawsze kłaść na drzemkę miedzy 13tą a 14tą (przeważnie myjemy ręce po spacerze i zjada kaszkę to jest 13.30 i zasadnicze lulanie) Dlaczego? Bo w tych godzinach robi się już senny i marudny. Jak go nie spróbuję ululać to do 19tej się z taką marudą męcze. Nie potrafi się niczym zająć, wszystko jest na NIE. Jak to wygląda wie kto ma dzieci, kto nie ma, niech żyje w błogiej niewiedzy. Niech wystarczy komentarz, że robie wszystko żeby mimo wszystko poszedł psialuli choć na godzinkę.
Kto zgadnie o której godzinie kataklizm nadciągnoł? Tak! Zgadza się! Dokładnie  o 13.30 czyli w najgorszym momencie.
Pobyła 20minut ( dosłownie,patrzyłam na zegarek) i poszła z tekstem "no i znów się wnusiem swoim nie nacieszyłam ale mam jeszcze tyle spraw do załatwienia,a Ty (to do mnie) musisz go położyć już spać bo jakiś taki marudny jest" trzasneła drzwiami zostawiając mnie z rozbudzonym,niewyspanym i marudzącym dzieckiem.
Oczywiście już nie dał się ululać.
To nic że z tysiąc razy (albo i więcej) tłumaczyłam jej że w tych godzinach się do nas nie przychodzi. Za każdym razem jest wielkie zdziwienie i żale że dzieckiem się nie nacieszyła. Przychodzi w godzinach spania,pobędzie 20 minut bo jako nie pracująca samotna emerytka jest tak strasznie zabiegana że ciągle ma coś do załatwienia i jeszcze ma pretensję do mnie że się wnukiem nie nacieszyła. A na przywitanie zawsze rzuca tekst "nie przyszłabym do was wcale ale że byłam po drodze to już wstąpiłam". Zawsze mam ochotę zapytać "a musiała być mamusia po drodze".
I tak kolejny raz teściowa się popisała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz