sobota, 4 października 2014

Trudno się przekonać do pisania

Stożyłam bloga żeby na nim zapisywać swoje myśli, pomysły i zamieszczać to co zrobiłam i co chciałabym zrobić ale jakoś wciąż mi brak śmiałości. Zastanawiam się dlaczego tak jest? Przecież nikt tu nie zagląda, nie czyta i nie komentuje moich wpisów, bo po prostu jest ich tyle co kot napłakał. Więc co tu komentować i czego się tu bać. Jak się ktoś już tu zaplącze to nawet jak coś skomentuje to co z tego? Po to się przecież prowadzi bloga.

Ciekawego życia nie ma. Nie podróżuje, nie zwiedzam, nie piekę ciast ani tortów (nie posiadam jeszcze piekarnika niestety). Trochę robię na szydełku. W sumie to małą wprawę już mam bo jak byłam w ciąży to dla relaksu i "zabicia" czasu robiłam szaliki i kominy dla całej rodziny. Także czy chcieli czy nie to zostali obdarowani "wyprawką zimową".
Gdy Młody miał jakieś półtora roku przeprowadziliśmy się do innego miasta. Z Warszawy w której żyłam jakieś 20 lat przenieśliśmy się do Józefowa pow. Otwocki. Nie daleko ale tu jest zupełnie inny świat. Spokojniej, ciszej, wolniej przypomina mi moje rodzinne miasto Sandomierz. Ma swój klimat, w przenośni i dosłownie, tu jest zupełnie inne powietrze bardziej wilgotne i czystsze. Nie tęsknię za zgiełkiem i hałasem Warszawy, ciągłym pośpiechem i dzikim pędem. Podoba mi się to wolniejsze tępo.

Rzeczy albo raczej miejsca którego mi brakuje w Józefowie to jakiś klub dla rodziców z dziećmi czy klubik dla dzieci. Kiedy nie ma pogody nie ma co zrobić z Młodym którego energia rozpiera. Poza tym powinien nawiązywać kontakty społeczne z innymi dziećmi, no i mama wcale a to wcale by nie pogardziła nowymi znajomościami :)

Brakuje mi znajomych z którymi łatwiej było się spotkać w Warszawie. Choć te spotkania były niestety bardzo sporadyczne. Każdy ma swoje życie zawodowe i prywatne i niestety panuje nadal przekonanie, że młoda matka nie ma nigdy na nic czasu poza opieką nad swoim dzieckiem oraz jedynym tematem dla niej jest jej dziecko.
Ok, nie powiem, że nie ma w tym prawdy ale jak zawsze nie do końca.
To prawda, że moim życiem jest Młody i wszystko co Jego dotyczy bo On absorbuje mój cały dzień i całą uwagę. Ale kocham książki, kryminały i sensacje, lubię dobre wino i smaczną kuchnie, kocham muzykę która mi towarzyszy non stop, próbuję swych sił w szyciu i szydełkowaniu, mam ochotę kiedyś spróbować swoich sił w decoparzu (czy jak to się tam pisze).
Dla innych całym życiem jest praca, kariera, ukochany, planowanie ślubu czy budowa nowego domu. To normalne, że absorbują nas tematy które nas bezpośrednio dotyczą i są dla nas ważne. Cała sztuka polega na tym żeby umieć poruszać się w różnych tematach i mieć po prostu ochotę wysłuchać drugiej osoby.

Łał ale się dziś rozszalałam. No prawdziwy słowo potok :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz