Postanowienie jest żeby zacząć dbać o siebie. Idąc za słowami mojej Babci "jak sama o siebie nie zadbasz to nikt o Ciebie nie zadba". Więc zaczynam dbanie :)
Takie prozaiczne rzeczy jak krem odżywczy na noc, lżejszy na dzień, balsam do ciała po prysznicu, piling co trzy-cztery dni zagościły u mnie na stałe. Wiem, że to nic wielkiego ale pilnuje się żeby były bo do tej pory to zawsze była wymówka jakaś, a to jest już późno, a to jestem zmęczona strasznie, a to może jutro i tak to się zawsze odkładało w czasie. A teraz nie ma mowy, nie ma wymówki. Każdy ten drobiazg zajmuje max 2 czy 3 minuty i traktuję to jako czas TYLKO dla mnie. Mam prawo do niego,nie zaniedbuję innych rzeczy (kiedyś niestety i takie miałam podejście). Jest to chwila przyjemności dla mnie, ba chwila relaksu.
Wygrzebałam z czeluści szuflady jakieś kosmetyki które kiedyś dostałam w prezencie a to na urodziny, a to z jakieś innej okazji albo sama sobie kupiłam gdy jeszcze zarabiałam na siebie. Takie trochę lepsze kosmetyki (średnia wyższa półka cenowa choć bez szaleństwa) które leżały i czekały nie wiadomo na co (chyba na to aż ich termin przydatności się skończy) a które było szkoda używać. Teraz nie ma szkoda. Teraz się nimi "delektuję". Małe przyjemności a jak potrafią ucieszyć :)
Skromny początek to prawda ale właśnie to DOPIERO POCZĄTEK ;-) Nie od razu Rzym zbudowano ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz